Skip to content

Krzyżu święty


T: XVI w. (Miod.)

Krzyżu święty, nade wszystko, * Drzewo przenajszlachetniejsze!
W żadnym lesie takie nie jest, * Jedno, na którym sam Bóg jest.
Słodkie drzewo, słodkie gwoździe, * Rozkoszny owoc nosiło.

Skłoń gałązki, drzewo święte, * Ulżyj członkom tak rozpiętym,
Odmień teraz oną srogość, * Którąś miało z urodzenia,
Spuść lekuchno i cichuchno, * Ciało Króla niebieskiego.

Tyś samo było dostojne, * Nosić światowe zbawienie,
Przez cię przewóz jest naprawion, * Światu, który był zagubion,
Który święta Krew polała, * Co z Baranka wypływała.

W jasełkach leżąc, gdy płakał, * Już tam był wszystko oglądał,
Iż tak haniebnie umrzeć miał, * Gdy wszystek świat odkupić chciał.
W on czas między zwierzętami, * A teraz między łotrami.

Niesłychanać to jest dobroć * Za kogo na krzyżu umrzeć;
Któż to może dzisiaj zdziałac, * Za kogo swoją duszę dać?
Sam to Pan Jezus wykonał, * Bo nas wiernie umiłował.

Nędzne by to serce było, * Co by dziś nie zapłakało,
Widząc Stworzyciela swego * Na krzyżu zawieszonego,
Na słońcu upieczonego * Baranka wielkanocnego.

Maryja Matka patrzała * Na członki, co powijała,
Powijając całowała, * Z tego wielką radość miała.
Teraz je widzi sczerniałe, * Żyły, stawy w Nim porwane.

Nie był taki, ani będzie * Żadnemu smutek na świecie,
Jaki czysta Panna miała * W on czas, kiedy narzekała:
"Nędzna ja sierota dzisiaj, * Do kogóż ja się skłonić mam?"

Jednegom Synaczka miała, * Com Go z nieba być poznała,
I Tegom już postradała, * Jednom sama się została.
Ciężki ból cierpi me serce, * Od żalu mi się rozpaść chce.

W radościm Go porodziła, * Smutku żadnegom nie miała,
A teraz wszystkie boleści * Dręczą mnie dziś bez litości.
Obymże ja to mogła mieć, * Żebym mogła teraz umrzeć.

Byś mi, Synu, nisko wisiał, * Wżdybyś ze mnie choć pomoc miał,
Głowę bym Twoją podparła, * Krew zsiadłą z lica otarła;
Ale Cię nie mogę dosiąc, * Tobie, Synu, nic dopomóc

Anielskie się słowa mienią, * Symeonowe się pełią;
Anioł rzekł: Pełnaś miłości, * A jam dziś pełna gorzkości.
Symeon mi to powiedział, * Iż me serce miecz przebóść miał.

Ni ja ojca, matki, brata, * Ni żadnego przyjaciela
Skądże pocieszenie mam mieć? * Wolałabym stokroć umrzeć,
Niż widzieć żołnierza złego * Co przebił bok Syna mego.

Matki, co synaczki macie, * Jako się w nich wy kochacie,
Kiedy wam z nich jeden umrze, * Ciężki ból ma serce wasze;
Cóż ja, com miała jednego, * Już nie mogę mieć inszego.

O, niestetyż, miły Panie, * Toć nie małe rozłączenie;
Przedtem było miłowanie * A teraz ciężkie wzdychanie.
Czemuż, Boże Ojcze nie dbasz, * O Synaczka pieczy nie masz?

Którzy tej Pannie służycie, * Smutki Jej rozmyśliwajcie,
Jako często omdlewała, * Często na ziemię padała.
Przez te smutki, któreś miała, * Uprośże nam wieczną chwałę.


Źródło: Śpiewnik Stulecia Orchard Lake