Skip to content

Z nieba wysokiego


XVIII w.

Z nieba wysokiego Bóg zstąpił na ziemię,
Ażeby do nieba wywiódł ludzkie plemię.
Bierze osobę Dzieciny,
Opłakuje ludzkie winy, * Syn Boga jedyny.

Zniża swój majestat Król całego świata,
Opuszcza tron nieba, a z ludźmi się brata.
Bóg niezmierny, w ciele mały,
Zapomina Bóstwa chwały, * By zbawił świat cały.

Mieści się we żłobie Nieograniczony,
W pieluszki powity, na sianku złożony.
Choć Mu zimno, nie narzeka,
Chętnie cierpi dla człowieka, * Łez pokutnych czeka.

Więc pospiesz grzeszniku, Dziecina cię wzywa,
Łatwy masz do szopy dostęp, gdzie spoczywa.
Wszak nie grozi, ani łaje,
Ale rączki ci podaje, * Odmień obyczaje.

Zbawienie jest twoje w ręku tej Dzieciny,
Tylko proś ze łzami, odpuści ci winy.
Wszak na rączkach ma powicie,
Karać nie może, bo Dziecię, * Tylko dawać życie.

Już na nóżki wstaje, spogląda na ciebie,
Rączki ci podaje, wzywa cię do siebie.
Więc się przybliż do Dzieciny,
Czyń za grzechy przeprosiny, * Odpuści ci winy.


Jan Kaszycki, Kantyczki z nutami, Kraków 1911